Konkurs z okazji Nowego Cyklu z prezentami

Witaj!

W związku z tym, że zbliża się Dzień Przesilenia i najkrótszy dzień w roku oraz nadejście nowego światła, a także zbliżają się Święta Bożego Narodzenia i Nowego Roku, składam Ci życzenia:

SPEŁNIANIA swoich marzeń, w codzienności, tak abyś każdego dnia budził/budziła się z uśmiechem witając nowy dzień niezależnie od pogody na zewnątrz, a kładł/a spać z wdzięcznością. 

Życia pełną piersią, w wewnętrznej wolności. 

Uczucia zaopiekowania przez Sprzymierzeńców 

Zaufania do ŻYCIA, że chce dla Ciebie dobrze 

Słyszenia SWOJEGO serca. 

I MIŁOŚCI, uczucia kochania i bycia kochanym/kochaną

Oto pierwszy podarunek na liście „Darów”:

https://www.na-miare-mozliwosci.pl/medytacje/

Niech służy Ci wtedy kiedy potrzebujesz odzyskać balans <3 Jednocześnie chciałam Ci coś zaproponować, przeczytasz o tym niżej.

Zastanawiałam się jak nie używając FB dotrzeć do osób, które potrzebują:

– Wsparcia w kryzysie

– Wsparcia w rozwiązywaniu problemów

– Wypracowania realnego, możliwego do wprowadzenia w codzienność rozwiązania problemu

– Odnalezienia radości życia

– Wsparcia jak połączyć pasję i pracę

– Rozruchu, ruszenia z miejsca, bo utknęły

– Nauki planowania i zarządzania sobą w czasie

– Realizacji celów / zamierzeń / utrzymywania motywacji

– Analizy snów jako drodze do większej samoświadomości

– Wsparcia w odnalezieniu i zamanifestowaniu potencjału duszy

– Odnalezienia sacrum w życiu, alchemii, pracy z intencją/pragnieniem serca

– Nowego sposobu podejścia do kryzysu, nie jako problemu, a jako potencjału do odzyskania.

Czyli tego, co mogę ofiarować, czym się podzielić.

Wpadł mi do głowy pomysł, żeby zorganizować dla Was -Taką świąteczno – noworoczną zabawę – z nagrodami oczywiście 🙂 Konkurs polega na tym, żeby zaprosić jak najwięcej osób do subskrypcji mojego newslettera link . Oczywiście tylko takich osób, które mogłyby być zainteresowane albo już szukają takich rzeczy. Żeby nie spamować i nie dawać nikomu tego, czego nie chce.

Zapis do newslettera: po prawej stronie strony

Czyli w punktach, żeby było jasne: 

  1. Zapisz się do newsletter wpisując swój e-mail
  2. Odpowiedz na jedno krótkie pytanie w mini ankiecie, że o tym konkursie wiesz z „www.na-miare-mozliwosci.pl, czyli ode mnie Joanny Karen
  3. Zaprosić inne osoby do subskrypcji poprzez e-mail, sms, what’s up, messanger etc, wysyłając im tego linka z instrukcją obsługi (oraz swój e-mail), gdzie, tak jak Ty, odpowiedzą na pytanie o tym, skąd się dowiedzieli i wpiszą Twój e-mail

Potem ja policzę odpowiedzi z mini-ankiety. Pokaże mi to e-mail osoby, który się powtórzy najczęściej, a ta osoba (może właśnie TY 🙂 wygra w konkursie i zdobędzie: 

Pierwsze miejsce, którego nagrodą jest

Nagranie Ceremonii Dźwięku z Fletem Hemisphere alive na wyłączność do ściągnięcia 

oraz pakiet 4 sesji indywidualnych ze mną na temat, który określimy podczas ok 30 min konsultacji wstępnej (lub mandala krystaliczna zrobiona przeze mnie ze specjalna intencja, którą wybierzesz podczas naszej wstępnej rozmowy)

Drugie miejsce w konkursie przypadnie osobie z mniejszą ilością zaproszeń, a ta osoba zdobędzie:

Nagranie Ceremonii Dźwięku z Fletem Hemisphere alive na wyłączność do ściągniecia 

oraz pakiet 2 sesji indywidualnych ze mną na temat, który określimy podczas ok 30 min konsultacji wstępnej (lub mandala krsyatliczna wspomagajaca konkretna czakre)

Trzecie miejsce:

Nagranie Ceremonii Dźwięku z Fletem Hemisphere alive na wyłączność do ściągnięcia.

Osoby, które nie uplasują się w pierwszej trójce, a które również zaangażują się w zaproszenia (wyślą zaproszenie do min. kilku osób), dostaną zniżkę 50% (koszt 100% to 60 zł) na zakup nagrania Nagranie Ceremonii Dźwięku z Fletem Hemisphere alive na wyłączność do ściągnięcia. Kod rabatowy otrzymasz w mailu 17.01.2021

Konkurs trwa od 21.12-10.01.2021, wyniki pojawią się tydzień później – otrzymasz informacje na e-mail.

Gramy?

TAK!!!!

Klikam: https://app.getresponse.com/survey.html?u=wdRGs&survey_id=1495005

Dlaczego „Na miarę możliwości”?

Zastanawiając się nad nazwą moich działań online, czułam sobie różne nazwy. Chciałam żeby było to coś prostego, nowego, niosącego świeży powiew do mojej pracy. Coś, co kojarzyłoby się z możliwościami medium jakim jest internet, ale również pokazującego to, że wiele można zrobić „online”, ale nie wszystko. Stąd ta nazwa. Na miarę możliwości jakie daje internet, na miarę Twoich możliwości korzystania z oferowanych tutaj rzeczy.

To, czym mogę się podzielić tutaj na stronie, w tym czasie, który jest, zamieszczam powoli, także na miarę swoich możliwości, głównie czasowych. Przy dwójce małych dzieci (1,5 roku i 3 lata), które są bardzo energicznymi brzdącami, nie jest to taka prosta sprawa: połączyć pracę z macierzyństwem. Przynajmniej dla mnie, osoby, która uczy się wykorzystywać każdą wolną chwilę, często zupełnie niespodziewaną i nie dającą się zaplanować, na swoje pasje (bo praca jest również moja pasją), na to, żeby złapać oddech, bo jeszcze 4 lata temu, mogła iść z flow życia o dowolnej godzinie.

Dlatego też, strona jest cały czas w tworzeniu (stan na 26.05.2020 😉 ) Powoli, krok po kroku, będę umieszczać te wszystkie rzeczy, którymi chcę się z Tobą podzielić. Zapraszając, inspirując, obdarowując, proponując. Cieszyłabym się ogromnie gdybyś skorzystała/skorzystał. Wierzę, że tak się stanie, bo przecież nie przychodzą one do mnie tylko dla mnie 🙂

Pierwsza metoda, żeby wprowadzić więcej piękna i uśmiechu w swoje życie, więcej relaksu to nagłówek strony Home:

ZATRZYMAJ SIĘ

WEŹ WDECH I ZRÓB WYDECH – najlepiej kilka razy

CO CZUJESZ? – w ciele, w emocjach, w swojej głowie…

Jest to proste narzędzie do budowania większej samoświadomości, większej uważności. Narzędzie do odnalezienia potrzeb, które leżą pod emocjami.

A dlaczego pozwolą wprowadzić więcej uśmiechu w Twoje życie?

Bo niechciany smutek zabiera miejsce na radość, bo gniew pokazuje Ci, że nie zaspokajasz ważnych dla siebie potrzeb, czyli nie dbasz o „siebie” wystarczająco, bo zazdrość pokazuje Ci, za czym tęsknisz, bo wstręt ostrzega, że coś może być dla Ciebie trujące (nie tylko na polu fizycznym), bo lęk czasem jest blokadą w działaniu, a czasem jest wołaniem o większą delikatność wobec siebie. Przeważnie boi się w Tobie ta mała dziewczynka/ten mały chłopiec i potrzebuje poczuć zaufanie do Ciebie dorosłego.

Gdy uświadomisz sobie, że ta emocja właśnie teraz przez Ciebie przepływa, pozwolisz jej na to bez oceny, zobaczysz tą, a nie inną potrzebę, którą możesz zaspokoić – na miarę swoich możliwości albo poprosić, żeby ktoś ją zaspokoił. A gdy już to zrealizujesz, przyjmiesz zagubioną część swojej duszy. I pojawi się więcej radości, przestrzeni i energii do życia.

Tak więc: zatrzymaj się, weź wdech i zrób wydech, powoli, spokojnie, kilkukrotnie. Odpowiedz: co czujesz?

Czy potrafisz to przeżyć, nazwać i dotrzeć do źródła? Czy może potrzebujesz pomocy żeby to rozpoznać?

JKE

Na początek

25.03.2020: Byłam ostatnio w przygotowaniach do pracy online. Mam uczucie, że sytuacja mnie niejako zmusiła do tego, żeby zacząć działać w inaczej. W sposób adekwatny do sytuacji. Jest tu dużo nowości, dużo potrzebuję się nauczyć od strony technologiczno – organizacyjnej, dużo jest też niepokoju wobec nieznanego. Ale też dużo inspiracji, wglądów i nowego powiewu. Od kilku dni jestem w procesie układania sobie czasu i priorytetów co, jak i kiedy mam zrobić, bo potrzebuję to sobie uporządkować. Różnie mijają dni od początku „kwarantanny”. Część dnia fajna energia, działanie, radość, a część dnia jakiś ciężar, smutek, frustracja, zmęczenie. Dziś właśnie miałam taki dzień. Położyłam dzieci spać w dość ciężkim nastroju. Sfrustrowania z powodu braku czasu, ograniczeń z zewnątrz, zmęczona. Zasnęłam z nimi na godzinę. I przyśnił mi się sen, który zapamiętałam. Odkąd pojawił się mój syn ponad 2,5 roku temu, rzadko pamiętam sny. W przeciwieństwie do czasu przed macierzyństwem, gdzie sny były jednym z ważniejszych narzędzi w mojej pracy ze sobą, w odczytywaniu znaków i kierunków. Właściwie to od początku mojej drogi samorozwoju 15 lat temu były ważną jej częścią. Nawet mogłabym się pokusić o stwierdzenie, że ją rozpoczeły. Ale wracając do tego dzisiejszego snu.

Szłam drogą niosąc jakiś instrument, chyba to była moja harf-lutnia, na plecach. Pogoda była zmienna, i zaraz miała rozpętać się burza i ulewa. Początkowo właśnie było mi tak ciężko na sercu, spotkało mnie jakieś rozczarowanie czy trudna sytuacja. Szłam drogą polną, wśród traw i gdzieniegdzie drzew. Droga wyglądała jak takie obrzeża miasta i szłam w jego kierunku. Idąc obserwowałam ludzi i miałam nadzieję, że może mnie ktoś podrzuci, co się oczywiście nie wydarzyło. Zaczął natomiast padać rzęsisty deszcz. Ujrzałam pierwsze krople dotykające tej polnej drogi i sprawiające, że ziemia staje się coraz bardziej mokra. To mi nie przeszkadzało. Naokoło szalała ulewa, kłęby wody, wiatr. Sytuacja niezbyt przyjemna dla mnie osobiście, i wymagająca skupienia na szybszym dotarciu do celu, do suchego miejsca. Ale zamiast tego, zaczęłam śpiewać i tańczyć. Lekkie podskoki, ręce luźno skaczące, trochę jak u kukiełki 😉 Rzadko spotykani ludzie patrzyli na mnie ze zdziwieniem. A ja się czułam piękna i w godności w tym lekkim, pełnym radości tańcu z pieśnią wypełniającą mnie i przestrzeń naokoło. Pieśnią dostrajającą wibracje zewnętrznego świata do jej słów i melodii.

„Ja tworzę leczniczy krąg, po życia spirali mknąc

Rano wieczór w dzień i w noc

Współtworzę leczniczą moc!”

Na horyzoncie zaczęłam widzieć „cel” – jakiś przystanek czy drogę mającą mnie doprowadzić tam, gdzie pragnęło moje serce.

Obudziłam się.

Ciągle śpiewając 🙂

Nie jest to nowa sytuacja, ale zawsze bardzo to lubię. Że moja podświadomość mówi do mnie poprzez pieśni. 

Chwilę później opowiadając Mojemu Mężczyźnie ten sen, uświadomiłam sobie, że jest to manifestacja cytatu, który kiedyś poznałam i który bardzo mnie poruszył. Zapadł we mnie jak nasiono.

„Life isn’t about waiting for the storms to pass. It’s about learning to dance in the rain”

„Życie nie jest o czekaniu na burze, które przejdą, jest o tym, jak nauczyć się tańczyć w deszczu”

(moje wolne tłumaczenie 😉

I to jest kwintesencja przekazu dla mnie na ten czas, na to co aktualnie się dzieje.

I na to, że przechodzę ze swoją działalnością w przestrzeń online. Przestrzeń, do której miałam ambiwalentne uczucia, jak do rysowania na tablecie, czy „udoskonalania” muzyki poprzez efekty dźwiękowe. Jednak adekwatnie do sytuacji, czas zastosować odpowiednie narzędzia/metody pracy 🙂

Zapraszam Was więc do posłuchania tej pieśni tu:

Joanna Karen Ejtmanowicz „Adeshken – Droga Połączenia”

Nie znam autora słów i muzyki, poznałam ją na którymś z warsztatów.

Wysyłam dużo miłości i radości do Waszych serc!

JKE