Na początek

25.03.2020: Byłam ostatnio w przygotowaniach do pracy online. Mam uczucie, że sytuacja mnie niejako zmusiła do tego, żeby zacząć działać w inaczej. W sposób adekwatny do sytuacji. Jest tu dużo nowości, dużo potrzebuję się nauczyć od strony technologiczno – organizacyjnej, dużo jest też niepokoju wobec nieznanego. Ale też dużo inspiracji, wglądów i nowego powiewu. Od kilku dni jestem w procesie układania sobie czasu i priorytetów co, jak i kiedy mam zrobić, bo potrzebuję to sobie uporządkować. Różnie mijają dni od początku „kwarantanny”. Część dnia fajna energia, działanie, radość, a część dnia jakiś ciężar, smutek, frustracja, zmęczenie. Dziś właśnie miałam taki dzień. Położyłam dzieci spać w dość ciężkim nastroju. Sfrustrowania z powodu braku czasu, ograniczeń z zewnątrz, zmęczona. Zasnęłam z nimi na godzinę. I przyśnił mi się sen, który zapamiętałam. Odkąd pojawił się mój syn ponad 2,5 roku temu, rzadko pamiętam sny. W przeciwieństwie do czasu przed macierzyństwem, gdzie sny były jednym z ważniejszych narzędzi w mojej pracy ze sobą, w odczytywaniu znaków i kierunków. Właściwie to od początku mojej drogi samorozwoju 15 lat temu były ważną jej częścią. Nawet mogłabym się pokusić o stwierdzenie, że ją rozpoczeły. Ale wracając do tego dzisiejszego snu.

Szłam drogą niosąc jakiś instrument, chyba to była moja harf-lutnia, na plecach. Pogoda była zmienna, i zaraz miała rozpętać się burza i ulewa. Początkowo właśnie było mi tak ciężko na sercu, spotkało mnie jakieś rozczarowanie czy trudna sytuacja. Szłam drogą polną, wśród traw i gdzieniegdzie drzew. Droga wyglądała jak takie obrzeża miasta i szłam w jego kierunku. Idąc obserwowałam ludzi i miałam nadzieję, że może mnie ktoś podrzuci, co się oczywiście nie wydarzyło. Zaczął natomiast padać rzęsisty deszcz. Ujrzałam pierwsze krople dotykające tej polnej drogi i sprawiające, że ziemia staje się coraz bardziej mokra. To mi nie przeszkadzało. Naokoło szalała ulewa, kłęby wody, wiatr. Sytuacja niezbyt przyjemna dla mnie osobiście, i wymagająca skupienia na szybszym dotarciu do celu, do suchego miejsca. Ale zamiast tego, zaczęłam śpiewać i tańczyć. Lekkie podskoki, ręce luźno skaczące, trochę jak u kukiełki 😉 Rzadko spotykani ludzie patrzyli na mnie ze zdziwieniem. A ja się czułam piękna i w godności w tym lekkim, pełnym radości tańcu z pieśnią wypełniającą mnie i przestrzeń naokoło. Pieśnią dostrajającą wibracje zewnętrznego świata do jej słów i melodii.

„Ja tworzę leczniczy krąg, po życia spirali mknąc

Rano wieczór w dzień i w noc

Współtworzę leczniczą moc!”

Na horyzoncie zaczęłam widzieć „cel” – jakiś przystanek czy drogę mającą mnie doprowadzić tam, gdzie pragnęło moje serce.

Obudziłam się.

Ciągle śpiewając 🙂

Nie jest to nowa sytuacja, ale zawsze bardzo to lubię. Że moja podświadomość mówi do mnie poprzez pieśni. 

Chwilę później opowiadając Mojemu Mężczyźnie ten sen, uświadomiłam sobie, że jest to manifestacja cytatu, który kiedyś poznałam i który bardzo mnie poruszył. Zapadł we mnie jak nasiono.

„Life isn’t about waiting for the storms to pass. It’s about learning to dance in the rain”

„Życie nie jest o czekaniu na burze, które przejdą, jest o tym, jak nauczyć się tańczyć w deszczu”

(moje wolne tłumaczenie 😉

I to jest kwintesencja przekazu dla mnie na ten czas, na to co aktualnie się dzieje.

I na to, że przechodzę ze swoją działalnością w przestrzeń online. Przestrzeń, do której miałam ambiwalentne uczucia, jak do rysowania na tablecie, czy „udoskonalania” muzyki poprzez efekty dźwiękowe. Jednak adekwatnie do sytuacji, czas zastosować odpowiednie narzędzia/metody pracy 🙂

Zapraszam Was więc do posłuchania tej pieśni tu:

Joanna Karen Ejtmanowicz „Adeshken – Droga Połączenia”

Nie znam autora słów i muzyki, poznałam ją na którymś z warsztatów.

Wysyłam dużo miłości i radości do Waszych serc!

JKE


6 thoughts on “Na początek

  1. Ekonomia Popyt Odpowiedz

    Cecha talentu jest niemoznosc pisania na zamowienie… Poza tym to Zgadzam sie z Toba w 100 i popieram w/w poglady w soposb preSubiektywny 🙂 E. Zegadlowicz.

    1. Joanna Karen Odpowiedz

      O tym pisaniu na zamówienie (nawet robieniu czegoś na zamówienie w moim przypadku było to rękodzieło) to zdecydowanie mam podobne zdanie. Piszę, kiedy mam flow, maluję czy tworzę muzykę podobnie. Nie wiem czy to talent 😉 ale na pewno „termin” jest czymś, co gasi flow 😉 Pozdrawiam i dziękuje za komentarz 🙂

  2. Obróbka Skrawaniem Odpowiedz

    Bardzo ciekawy blog, rzeczowy i wywazony. Od dzisiaj zagladam regularnie. Pozdrowienia 🙂

    http://www.metale.xmc.pl

    1. Joanna Karen Odpowiedz

      Dziękuje za miłe słowa 🙂 i zapraszam jednocześnie do zapisu do newslettera i umieszczeniu adresu wiadomości w swoich kontaktach, wtedy nie będzie możliwości wpadnięcia do spamu 🙂 Pozdrawiam serdecznie

  3. gta 5 apk installer Odpowiedz

    This is a topic that’s close to my heart… Take care!
    Where are your contact details though?

    1. Joanna Karen Odpowiedz

      Hey, I’m happy that you found sth for yourself 🙂 my contact is here https://www.na-miare-mozliwosci.pl/kontakt/. Right now is an e-mail, but in close future will be also Instagram, Warm greetings

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *