Memento mori czyli kryzys jako potencjał

Po wymianie wiadomości z moją przyjaciółką z czasów liceum, która często ma „doły” i ja w tych rozmowach zawsze mówię o „górkach”, że istnieje i to i to. Że zawsze są dwie strony. Jak jin i jang. Że zawsze w obliczu ciemności pojawia się światło. Żyjemy w takim wymiarze – Ziemia – że nigdy nic nie istnieje jako jedyna strona medalu, że zawsze są obie. Co jest największym paradoksem (jak cienka linia między miłością a nienawiścią – kolokwialnie mówiąc) ale i największym błogosławieństwem….

Tak więc po tej wymianie zaczęłam się zastanawiać, czy ja przypadkiem czegoś nie rozumiem, czy się mylę, czegoś nie widzę. Przypominałam sobie swoje życie i momenty „dołów”, depresji, myśli samobójczych, od trudnego dzieciństwa (DDA), do problemów w odnalezieniu się w tym naszym ziemskim świecie w dorosłości (WWO). Zeskanowałam swoje doświadczenia i zapytałam siebie jak to jest, że część osób odnajduje zawsze światło w każdej ciemności, a inne zatrzymują się długo w ciemnej nocy duszy i nie potrafią z tego wyjść. Zobaczyłam, że miałam tak od urodzenia, że szukałam rozwiązań. Że jak mi się coś nie podobało, to chciałam to zmienić. Nawet jako dziecko, byłam tym „ratownikiem” rodziny… A było co ratować.

Więc jak to jest? Że niektórzy zawsze albo w większości widzą światło w ciemności albo mają szczęście i ktoś ich pociągnie do góry, a inni tkwią w tej ciemności widząc tylko ją. No i na ten moment przychodzi mi tylko jedna myśl/intuicja: wiara i wola. Wiara w to, że można zmienić swoją sytuację. Wiara w to, że zawsze jest wyjście, inna możliwość, inny scenariusz. Że gdzieś u rdzenia, albo masz tą wiarę, że Ty sam/Ty sama jesteś „kowalem swojego losu” czy jak to ładnie zostało w ostatnich latach nazwane przez nauczycieli duchowych: jesteś Twórcą, tworzysz swój hologram rzeczywistości, albo jej nie masz. Nie masz tej wiary. Bo gdy ją masz u rdzenia, a moment Twojego życia jest krytyczny i pojawia się ciemność i tylko chcesz w nią skoczyć żeby to się już skończyło, to i tak Wszechświat obdaruje Cię kolejną szansą. Bo jest on odbiciem Twojego rdzenia. 

1. WIARA – Czy wierzysz w inny scenariusz?
2. WOLA  – Czy decydujesz? Czy wybierasz… ŻYCIE? Czy się na to odważysz, nawet pomimo lęku?
3. MIŁOŚĆ – Czy jest ktoś, kogo kochasz i kto kocha Ciebie? Chociaż jedna osoba?

Jeśli odpowiedziałeś/odpowiedziałaś TAK na wszystkie pytania, to jest to krok na przód. Już zaczynasz przejmować odpowiedzialność za swoje życie. Za siebie. Mając ogromny zasób jakim jest MIŁOŚĆ. Do dzieła!!! Do Tworzenia!!! Trzymam za Ciebie kciuki i wysyłam jeszcze więcej Miłości!

A jeśli odpowiedziałeś/odpowiedziałaś NIE na wszystkie pytania, to znaczy, że jest Ci dobrze tak jak jest. Więc nie ma się czym przejmować. Po prostu bądź w tym ze świadomością, że na ten moment to jest TWÓJ WYBÓR. Widać tak potrzebujesz. Widać to jest część Twojej drogi. Na ten moment 🙂 Bo jutro może się okazać, że jednak wybierasz coś innego. I takie przyjęcie sytuacji daje GODNOŚĆ. NIe jesteś już ofiarą życia, okoliczności, tylko uświadamiasz sobie, że „rzeczywiście, to na ten moment mój wybór” i przestajesz walczyć. I nurt rzeki znów płynie. Tama została zniesiona. Za Ciebie też trzymam kciuki i wysyłam Moc Miłości i odrobine dystansu… dystansu do filmu swojego życia, z całym szacunkiem do osobistej historii i cierpienia, którego doświadczasz. Znam i cierpienie i szczęście. Zawsze to idzie w parze w zależności gdzie WYBIERASZ spojrzeć.

Wszystko i tak się zmienia. Życie to ciągła zmiana. Nie ma stałości. To jest fakt. Rzeka płynie. 

A na końcu i tak nas wszystkich czeka: 

Najlepsza Przyjaciółka.

Najlepszy Doradca.

Najlepsza Weryfikacja.

ŚMIERĆ 🙂

Bo pomyśl sobie: gdybyś tak jutro miał/miała umrzeć? Ale tak na prawdę. Wczuj się.

To co jeszcze dziś byś zrobił/zrobiła? Co sprawiłoby Ci największą radość? Co dałoby Ci największy spokój? Co sprawiłoby, że umrzesz kompletnie bez żalu za niczym? Co sprawiłoby, że zamkniesz po raz ostatni oczy i wypuścisz po raz ostatni oddech bez cienia goryczy? Co to będzie na ten moment?

Masz TO?

I TO jest rzecz, od której powinieneś/powinnaś zacząć 🙂

Z Miłością JKE

(PS. A jeżeli doświadczasz depresji, masz za sobą próby samobójcze, jeśli tylko wybierzesz inny scenariusz, otworzysz się na to, że może jest coś innego niż to, co znasz, to już robisz kolejny krok – w stronę Miłości, bo wszystko jest NIĄ albo jest jej brakiem. Możesz poprosić o pomoc. ZAWSZE MASZ WYBÓR)


Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *